Play with Plus, czyli zabawy operatorów
Mój mąż chciał mi zrobić dobrze – zaproponował mi niższy rachunek i większą kontrolę wydatków na telefon, a wszystko to bez zmiany numeru.
Brzmi jak bajka, albo nawet jak chwytliwa reklama, prawda? Ale na moje nieszczęście to moja historia z przeniesieniem numeru do innego operatora i wcale nie kończy się „… i dzwonili długo i szczęśliwie”.
Kończy się przepychanką miedzy dwoma operatorami, pomiędzy którymi dzielny konsument traci kontakt z klientami i rodziną, nie wiadomo na jak długo. Ale żebyście mieli pełny obraz klęski konsumenckiej, pozwólcie że nakreślę wam pokrótce całą sytuację.
Jakieś trzy lata temu mój mąż sprawił mi śliczny, zero szóstkowy numer w Plusie, w którym sam miał numer telefonu. Wziął go na swoje nazwisko, bo chciał mi wykręcić numer na urodziny. Trzy lata później, kiedy sam wypróbował nową ofertę Play, zdecydował że jego żona zasługuje na coś lepszego, niż po prostu śliczny, zero szóstkowy numer. Chciał mi zaproponować przeniesienie numeru do swojego dostawcy usług telekomunikacyjnych, który zaoferował mu po prostu lepsze warunki. Zgodziłam się, mimo mojego sceptycyzmu, że to w ogóle jest możliwe.
Brak wiary okazał się całkiem zasadny – mój mąż złożył wniosek o przeniesienie numeru 13 maja, ale został on odrzucony. Już, już byłam pewna, że będę musiała pożegnać się z moim zero szóstkowym numerkiem, kiedy moje obawy szybko rozwiali uprzejmi i pomocni konsultanci Playa. Dzięki ich zaangażowaniu i kolejnej wizycie męża w salonie 18 maja, zaczęłam odliczanie do 26 lipca (sic!). Play odliczał razem ze mną.
Tydzień przed dezaktywacją karty SIM z Plusa, dostawałam SMSy od Playa: „Witaj! W związku z przeniesieniem numeru odbierz swoją kartę SIM! Już a X dni obecny operator zablokuje ci numer. Zapraszamy do punktu sprzedaży Play!” . Kiedy przyszła Godzina 0, Plus faktycznie wyłączył mi numer. Wzięłam więc swoją błyszczącą nowością kartę SIM z Playa, włożyłam do telefonu i spróbowałam aktywować zgodnie z instrukcją – włożyć kartę, włączyć, wykonać połączenie i … nic. Przy próbie połączenie wyświetla mi się komunikat „Błąd”, a na wyświetlaczu wciąż uparcie tkwi napis „Nieaktywna…”. Dziś jest 27 lipca 13:33.
Mąż, przeczuwając zbliżające się wahania nastrojów z powodu mojego braku łączności telefonicznej ze światem, zaczął wydzwaniać na infolinię obu operatorów już wczoraj, w dniu planowanego przeniesienia numeru. Play stwierdził, że to wina Plusa, który nie odpowiedział na wezwanie do przekazania numeru. Z kolei Plus zwala winę na Playa, twierdząc że ten najzwyczajniej nie zgłosił się po numer.
Dziś rano moja kursantka wysłała mi wiadomość, że stoi w korku i nie może przyjść na zajęcia. Nie dostałam jej. Czekałam na nią, wiadomo z jakim skutkiem. Na szczęście zaczynam dziś urlop. Na nieszczęście, obie babcie i znajomi będą się do mnie próbowali bezskutecznie dodzwonić. Nie wszyscy mają numer nasz drugi numer telefonu (do męża) i nie wiem, czy będę się z nimi mogła skontaktować przed wyjazdem. Mam nadzieję, że ktoś łaskawie zrobi co do niego należy. Jeżeli nie, to wieczorem idę do najbliższego kiosku i kupuję sobie jakikolwiek numer pre-paid. I z pewnością nie będzie ani Plus, ani Play!
Adnotacja Łukasza: O godzinie 18:00 pan z infolinii Play poinformował mnie o tym, że Plus dopełnił wszystkich formalności i numer będzie aktywny za maksymalnie 48 godzin. Kto jest winien opóźnienia? Patrząc na poprzednie wrażenia w kontakcie z sieciami skłonny jestem wiekszość winy zzrzucić na operatora Plus GSM. Ale ponieważ cała sprawa niedługo będzie zakończona ważniejsza od winy jest radość z pomyślnego rozwiązania problemu.
Adnotacja Łukasza #2: Następnego dnia o godzinie 9:00 było już po wszystkim i numer zgodnie z założeniami działał w nowej sieci. Uff, w końcu!