Chamburger z serem – jak domowy cheeseburger bije na głowę wytwór restauracji fast food [22]

By zanurzyć się w krainie fastfoodowej rozkoszy nie trzeba wydać 8,50 na kanapkę u szkota, króla lub w kurczakowie. Miłośnikom “fastfóda” proponuję domowego “chamburgera” z serem. Nie ma znaczenia czy zjesz ich dwa, czy dziesięć (ja wymiękłem przy szóstym) koszt produktu jest tak niski, tłuszcz tak (ehem) zdrowy, a smak … no coż, niebo w gębie (opinia atestowana przez żonę, która spróbowała pierwszego).
Zakupy:
- 1 opakowanie miękkich bułek (6 sztuk) = 4zł (lidl, możesz kupić w zwykłym sklepie, ale wtedy zapłacisz 6zł za 4 sztuki ;)
- 1 ogórek kiszony = 0,50zł
- 1 sos 1000 wysp = 2,50zł (250g starcza na 20-25 chamburgerów z serem)
- 1 opakowanie sera topionego w plasterkach = 2,50zł (carrefour)
- 15 dag miesa mielonego wieprzowego = 2,50zł
- 1 główka sałaty lodowej = 2,50zł (z czego zużyjesz 3 liście, reszta do sałatek itp.)
- 1 główka cebuli = 0,50zł (zużyjesz ok 1/2)
Koszt jednego chamburgera według wyżej wymienionego zestawienia wynosi: 1,60zł
Możliwa jest wersja “Chamburger Deluxe” ze zwykłą bułką, dla skrajnych frugalistów – koszt: 1,20zł
Czas przygotowania:
15-30 minut
Informacje dodatkowe:
- Mięso obrabiamy blenderem lub robotem kuchennym, by otrzymać masę mięsną.
- Masę mięsną formujemy w kuleczki o wielkości małego jajka po czym spłaszczamy – dwa palce jednej ręki spłaszczają kulkę, podczas gdy druga ręka dba o to, żeby kotlecik miał odpowiednio okrągły kształt.
- Cebulę trzeba zeszklić przez smażeniem kotletów.
- Bułki trzeba rozkroić i przez chwilę podsmażyć
- Sałatę lodową kroimy w paski
Przetestowane i godne polecenia – pierwszy raz w życiu najadłem się fastfoodem. Spróbujecie?
PS. Ten wpis oznacza inaugurację kategorii “kulinaria“.
Komentarze: 22 - dodaj swój »
Spróbuję z przyjemnością, tylko żonę muszę przekonać. ;) Robi doskonałą pizzę domowej roboty, może i na burgery dałaby się namówić? :)
Namów, namów – w jednym (c)hamburgerze i tak jest tylko 30-50 gram miesa. I jak szybko sie robi ;)
Tutaj w Finlandii są gotowe hamburgery w cenie 0,45-0,50 eurocentów za bułkę z mięsem. Do tego dorzucam sałatę, ogórka i ser. Wszystko podgrzewam w mikrofali więc jest krócej. Nie liczyłem kosztów jednostkowych ale też jest tanio.
Co do działu, to może być jednak byle nie przysłonił spraw finansowych (a pizza domowa mojej kobiety też jest świetna:))
Cieszę się, że w moim mieście nie ma KFC czy Maca :)
Dlatego, że nie kusi, czy dlatego, bo możesz robić w domu?
@Markus – lol :) Nie przesłoni spraw finansowych, następnym razem napiszę wam jak ciasto do pizzy zrobić i jaki to ma wpływ na kurs akcji …
Dlatego, że nie kusi oczywiście :)
Jakoś nie chce mi się zabierać za robienie burgerów :) Wolę tosty/sandwicze :P
Brzmi smakowicie ;)
Będzie trzeba spróbować… :)
tylko czy zawsze będzie się chciało tym bawić, jeśli za rogiem McDonalds i KFC;>? :)
Powiem tak – spróbujecie, noga wasza w restauracji już nie stanie ;)
Jak podasz przepis na kurczaka jakiego mają w KFC to przestanę tam chodzić.
Kurczę szkoda że w Finlandii nie ma KFC, a mam taką ochotę na longera, podobnie jak kurczaka po szanghajsku z mojej ulubionej knajpki z czasów studiów.
A o którego kurczaka dokładnie chodzi? Bo w KFC mają ich wiele… o longera?
Pewnie chodzi nie tyle o kurczaka co o ich panierkę z tego kurczaka. Wielu trików już próbowałem ale takiej panierki nie udało mi się zrobić :(
@Darek, ponoć taką panierkę robi się ze zwykłych płatków kukurydzianych czyli Corn Flakes :)
Kiedyś nawet jadłem domowej roboty kawałki kurczaka w takiej panierce – nie dokładnie taka sama ale rewelacja!
Moja branża :-), jako że to kulinaria to moja branża to podpowiem że nie trzeba się bawić każdorazowo z mięsem. Można zrobić jednorazowo więcej niż nam potrzeba w danym momencie, uformować burgery, zawinąć i indywidualne porcje zamrozić na później. Kiedy będą potrzebne znowu, można je piec w piekarniku prosto z zamrażalnika (należy rozgrzać piekarnik wcześniej do ok 180st.)
Generalnie na zakupach można wiele zaoszczędzić, niekoniecznie kosztem utraty jakości, czy rezygnacji z ulubionych potraw.
Dzięki za wskazówkę. Gorzej jeśli – tak jak u mnie w mieszkaniu – projektant nie pomyślał o piekarniku :D.
Jak mogłeś! 9 w nocy a ja mam smaka na tego cheeseburgera!
Czytalem kilka Twoich wpisów, i widze Łukaszu ze lubisz dziadowac, nie chce krytykowac, ale te twoje burgery made by lidl wcale jakosciowo nie sa lepsze od tych z McD, czy innych fastfoodow. a co do ceny, kazdy chce zarobic. Gdyby wszyscy robili jak Ty, gospodarka bardzo szybko padla by na pysk. Nie wiem czym sie zajmujesz, ale gwarantuje Ci ze w tedy nie mialbys z czego oszczedzac.
a co do lidla itp. Proponuje zacząc robic zakupy polskich produktow w polskich sklepach. Wiem, ze nie zawsze, ale jednak bardzo czesto jakosc=cena. I nawet te kilka groszy wiecej przeklada sie na produkt, a dodatkowo wzmacniamy nasza gospodarke. Wiem ze wiele osob boli jak sasiadowi sie lepiej powodzi.. ale samemu tez czasem mozna na tym skorzystac. Pozdrawiam :)
W pewnym sensie masz racje, ale to faza przejsciowa. Kilka lat temu wogole nie zwracalem uwagi na to, co kupuje, teraz przesadzam – za jakis czas wszystko wroci do normy i dodatkowo bede mogl korzystac z dodatkowych umiejetnosci.
Rozumiem, ze kazdy chce zarobic, nie znaczy to jednak ze ja musze kupowac to, co inni sprzedaja po kazdej cenie.
Nie bede patrzyl na to czy kupuje “polskie” produkty w “polskich” sklepach bo nie ma znaczenia jakiej barwy jest sklep. Podatek i tak idzie do polskiego panstwa – ktore pieniedzmi zarzadza beznadziejnie. A to, jak sie mojemu sasiadowi powodzi obchodzi mnie o tyle, ze jest motywacja dla mnie by osiagnac cos podobnego.
Rozumiem, ze w zwiazku z tym co mowisz cala pensje wydajesz na zakupy – przeciez inaczej nie wspomagalbys polskiej gospodarki.
Miło mi, że podjałes temat. Ale mylisz sie co do podatków płaconych przez polskie sklepy i markety. Poszukaj sobie informacji jakie mają zyski, i jakie podatki placi auchan, carrefour(wiem, zle napisalem pewnie), biedronka, itp. Podpowiem tylko ze ich księgowość wykazuje ze sa od lat na minusie. A jak wiemy jak nie ma dochodu to i podatku dochodowego sie nie placi, tak? :)(a dlaczego sa na minusie, kto zna podstawy ksiegowosci, finansow to wie) Wynagrodzenie tez gdzies w GUSie bylo, sredni 600-1000 zl(zalezy od marketu, wybawiciela gospodarki), Mysle ze polscy ‘prywaciarze’ w swoich ‘marnych’ sklepikach wiecej placa.
Pewnie, ze nie mozna wszystkiego kupowac na ‘pale’. Jest masa zbednych rzeczy, sprzedajacych oszustow, itp. Ale jak to mowia kwiatki: nie przesadzaj ;)
Oczywiscie ze nie wydaje wsystkiego, nie zaciagam kredytow, mam rezerwe finansowa. Zwrocilem tyko uwage na przesadne oszczedzanie i patrzenie jak niektorzy, ( nie mowie ze Ty, nie znam Cie :) ) ze wszyscy co maja marze to zlodzieje, a sa tacy i to wcale nie tak malo (moj wujek np.) :)
Moj punkt widzenia pewnie tez jest przesadzony, ale nie lubie jak ludzie narzekaja na gospodarke, a sami wspieraja niemiecka, francuska, czy angielska. Pewnie ze nie mozna przesadzac, raz sie kupi polskie, raz zagraniczne, ale niektorych az serduszko boli jak maja cos polskiego kupic.
pozdrawiam i trzymam kciuki za zrealizowanie wszystkich celow, ktore sobie wyznaczyles (gdzies na Twojej stronie widzialem)
“Nie bede patrzyl na to czy kupuje “polskie” produkty w “polskich” sklepach bo nie ma znaczenia jakiej barwy jest sklep. Podatek i tak idzie do polskiego panstwa – ktore pieniedzmi zarzadza beznadziejnie. ”
Dodam jeszcze ze tutaj tez nie masz racji. To ma ogromne znaczenie. Nie tyko podatki sie licza. Popatrz: 1) kupisz cos u Pana X, w jego sklepie X. Caly zysk jaki osiagnie wyda u pana z, pana y, a moze czesc zysku wyda u Ciebie, a jak nie u Ciebie, to u pana V, ktory wyda u Ciebie.
2) kupisz cos w markecie, poza podatkami ktorych i tak nie placa, poza marna pensja dla pracownikow, caly zysk (tak wiem, pisalem wczesniej ze sa na minusie, tzn. ksiegowosc wykazuje straty, ale de fakto zysk jest ktorego polski urzad podatkowy nigdy nie zobaczy, bo nie jest w stanie) opuszcza nasz piekny nadwislanski kraj. Tych pieniedzy wiecej nie zobaczysz.
A nawet jesli zobaczysz, to na pewno droga jest o wiele dluzsza i trudniejsza. :)
Dobrze pisze?;>
Subwencjonując działalność podmiotów zagranicznych osiągniemy dokładnie to – będą nadużywać gościnności (ostatnio Carrefour express zmienił nazw na carrefour market, i tak będzie co 5 lat). Dodatkowo wysokie koszty pracownika sprawiają, że nie opłaca się zatrudniać ludzi na umowę o pracę, a jeśli nawet, to na stawkę minimalną. Ludzie nie zakładają działalności gospodarczej i mamy zamnięte koło. Brak innowacji, brak wyższych lotów, brak pieniędzy, rozdmuchany socjal pochłaniający tę resztę, która została. Zastanawiam się, jaki jest sens subwencjonowania niezoptymalizowanej gospodarki. Moim zdaniem żaden i w związku z tym staram się płacić tylko tyle ile muszę.
Ja tam kupuje gdzie taniej. Raz w społem, raz w tesco, lidlu, biedronce (głównie w niej). Jeżeli nie chce mi się pzechodzić przez ulicę to idę do osiedlowego sklepu. A gospodarka mnie nie obchodzi. To państwo ma pozyskiwać pieniądze. Jużi tak podatki i rachunki są wystarczająco duże. O cenach nie wspomnę. Do tego teraz ta badziewna akcyza na węgiel (ok. 30%, czyli znowu prąd wzrośnie!!). Ja sam ledwo wyrabiam ze swoją pensją, i mnie zwyczajnie nie stać, aby przepłacać w wielu sklepach (osiedlowych, społem(można jednak coś taniej kupić)). Co do zarobków, to w sieciach nie mogą zarabiać 600-1000 zł, ponieważ nie moą zarabiać poniżej średniej krajowej, która jak wiemy wynosi trochę więcej.