Chamburger z serem – jak domowy cheeseburger bije na głowę wytwór restauracji fast food [15]

By zanurzyć się w krainie fastfoodowej rozkoszy nie trzeba wydać 8,50 na kanapkę u szkota, króla lub w kurczakowie. Miłośnikom “fastfóda” proponuję domowego “chamburgera” z serem. Nie ma znaczenia czy zjesz ich dwa, czy dziesięć (ja wymiękłem przy szóstym) koszt produktu jest tak niski, tłuszcz tak (ehem) zdrowy, a smak … no coż, niebo w gębie (opinia atestowana przez żonę, która spróbowała pierwszego).
Zakupy:
- 1 opakowanie miękkich bułek (6 sztuk) = 4zł (lidl, możesz kupić w zwykłym sklepie, ale wtedy zapłacisz 6zł za 4 sztuki ;)
- 1 ogórek kiszony = 0,50zł
- 1 sos 1000 wysp = 2,50zł (250g starcza na 20-25 chamburgerów z serem)
- 1 opakowanie sera topionego w plasterkach = 2,50zł (carrefour)
- 15 dag miesa mielonego wieprzowego = 2,50zł
- 1 główka sałaty lodowej = 2,50zł (z czego zużyjesz 3 liście, reszta do sałatek itp.)
- 1 główka cebuli = 0,50zł (zużyjesz ok 1/2)
Koszt jednego chamburgera według wyżej wymienionego zestawienia wynosi: 1,60zł
Możliwa jest wersja “Chamburger Deluxe” ze zwykłą bułką, dla skrajnych frugalistów – koszt: 1,20zł
Czas przygotowania:
15-30 minut
Informacje dodatkowe:
- Mięso obrabiamy blenderem lub robotem kuchennym, by otrzymać masę mięsną.
- Masę mięsną formujemy w kuleczki o wielkości małego jajka po czym spłaszczamy – dwa palce jednej ręki spłaszczają kulkę, podczas gdy druga ręka dba o to, żeby kotlecik miał odpowiednio okrągły kształt.
- Cebulę trzeba zeszklić przez smażeniem kotletów.
- Bułki trzeba rozkroić i przez chwilę podsmażyć
- Sałatę lodową kroimy w paski
Przetestowane i godne polecenia – pierwszy raz w życiu najadłem się fastfoodem. Spróbujecie?
PS. Ten wpis oznacza inaugurację kategorii “kulinaria“.
Komentarze: 15 - dodaj swój »
Spróbuję z przyjemnością, tylko żonę muszę przekonać. ;) Robi doskonałą pizzę domowej roboty, może i na burgery dałaby się namówić? :)
Namów, namów – w jednym (c)hamburgerze i tak jest tylko 30-50 gram miesa. I jak szybko sie robi ;)
Tutaj w Finlandii są gotowe hamburgery w cenie 0,45-0,50 eurocentów za bułkę z mięsem. Do tego dorzucam sałatę, ogórka i ser. Wszystko podgrzewam w mikrofali więc jest krócej. Nie liczyłem kosztów jednostkowych ale też jest tanio.
Co do działu, to może być jednak byle nie przysłonił spraw finansowych (a pizza domowa mojej kobiety też jest świetna:))
Cieszę się, że w moim mieście nie ma KFC czy Maca :)
Dlatego, że nie kusi, czy dlatego, bo możesz robić w domu?
@Markus – lol :) Nie przesłoni spraw finansowych, następnym razem napiszę wam jak ciasto do pizzy zrobić i jaki to ma wpływ na kurs akcji …
Dlatego, że nie kusi oczywiście :)
Jakoś nie chce mi się zabierać za robienie burgerów :) Wolę tosty/sandwicze :P
Brzmi smakowicie ;)
Będzie trzeba spróbować… :)
tylko czy zawsze będzie się chciało tym bawić, jeśli za rogiem McDonalds i KFC;>? :)
Powiem tak – spróbujecie, noga wasza w restauracji już nie stanie ;)
Jak podasz przepis na kurczaka jakiego mają w KFC to przestanę tam chodzić.
Kurczę szkoda że w Finlandii nie ma KFC, a mam taką ochotę na longera, podobnie jak kurczaka po szanghajsku z mojej ulubionej knajpki z czasów studiów.
A o którego kurczaka dokładnie chodzi? Bo w KFC mają ich wiele… o longera?
Pewnie chodzi nie tyle o kurczaka co o ich panierkę z tego kurczaka. Wielu trików już próbowałem ale takiej panierki nie udało mi się zrobić :(
@Darek, ponoć taką panierkę robi się ze zwykłych płatków kukurydzianych czyli Corn Flakes :)
Kiedyś nawet jadłem domowej roboty kawałki kurczaka w takiej panierce – nie dokładnie taka sama ale rewelacja!
Moja branża :-), jako że to kulinaria to moja branża to podpowiem że nie trzeba się bawić każdorazowo z mięsem. Można zrobić jednorazowo więcej niż nam potrzeba w danym momencie, uformować burgery, zawinąć i indywidualne porcje zamrozić na później. Kiedy będą potrzebne znowu, można je piec w piekarniku prosto z zamrażalnika (należy rozgrzać piekarnik wcześniej do ok 180st.)
Generalnie na zakupach można wiele zaoszczędzić, niekoniecznie kosztem utraty jakości, czy rezygnacji z ulubionych potraw.
Dzięki za wskazówkę. Gorzej jeśli – tak jak u mnie w mieszkaniu – projektant nie pomyślał o piekarniku :D.