Gdybym był bogaty, czyli jak zostać rentierem i dlaczego czasem nie warto [17]

brzeg

Meksyk. Przy brzegu małej nadmorskiej wioski stoi amerykański biznesmen patrząc, jak rybak wracając z połowów cumuję swoją łódź. Wewnątrz łodzi znajduje się kilka dorodnych sztuk tuńczyka.

– Ile zajęło ci złapanie ich? – zagaduje Amerykanin.
– Niezbyt długo – odpowiada Meksykanin.

– Czemu nie zostaniesz dłużej na morzu i nie złapiesz więcej ryb? – kontynuuje biznesmen.
– Złapałem wystarczająco, by zaspokoić bieżące potrzeby mojej rodziny – wyjaśnia rybak.

– A co robisz przez resztę czasu? – zaciekawiony pyta Amerykanin.

– Wstaję późno i przez jakiś czas łowię. – odpowiada Meksykanin – Potem bawię się z dziećmi i razem z żoną robimy sobie sjestę. Codziennie wieczorem chadzam do wioski, gdzie piję wino i gram na gitarze z moimi amigos. Prowadzę bogate i zajęte życie, señor.

– Zrobiłem MBA na Harwardzie i mogę ci pomóc. – kwituje z politowaniem Amerykanin – Powinieneś spędzać więcej czasu na łowieniu ryb i za zyski kupić sobie większą łódź, potem z zysków z większej łodzi możesz kupić kilka łodzi, a następnie małą flotę.

- Zamiast sprzedawać połowy pośrednikowi sprzedawałbyś bezpośrednio konsumentom, a w końcu otworzyłbyś własną fabrykę konserw rybnych. Kontrolowałbyś produkt, przetwórstwo i dystrybucję. Mógłbyś opuścić tę małą wioskę i przenieść się najpierw do Mexico City, potem Los Angeles i w końcu do Nowego Jorku, skąd zarządzałbyś swoją prężnie rozwijającą się firmą.

– Ale señor, ile czasu zajmie to wszystko?
– 15–20 lat – odpowiada Amerykanin.

– Ale co potem, señor?

– To jest najlepsza część planu. – śmieje się Amerykanin – W odpowiednim czasie twoja firma wchodzi na giełdę, sprzedajesz swoje udziały, bierzesz pieniądze i zostajesz bardzo bogaty. Zarobisz miliony!

– Miliony, señor? A co potem?

– Przeszedłbyś na emeryturę i został rentierem. – wolno odpowiada Amerykanin – Przeprowadziłbyś się do małego nabrzeżnego miasteczka. Wstawałbyś późno, przez chwilę łowił, bawiłbyś się z dziećmi, razem z żoną robił sobie sjestę, następnie co wieczór spacerowałbyś do wioski gdzie piłbyś wino i grał na gitarze ze swoimi amigos….

Kim wolisz być – rybakiem, czy biznesmenem?

PS. Tekst The Mexican Fisherman wykorzystany za zgodą J z bloga Budgets are Sexy. Tłumaczenie Łukasz Sobek, redakcja Beata Kwiecińska-Sobek.

Komentarze: 17 - dodaj swój »

  1. Jakub Czekaj says:

    Już to gdzieś wcześniej czytałem. Chyba można topodsumować jednym zdaniem – “ciesz się tym co masz”.

  2. Mariusz says:

    Ja tą historyjkę znam z piosenki Łona – biznesmen
    http://www.youtube.com/watch?v=SmrFYM7wFZw

    Czasem warto się zatrzymać na chwilę i pomyśleć czy chcemy gonić za milionami, żeby później sobie odpoczywać czy może wieść spokojniejsze życie i umiejętnie łączyć zarabianie z odpoczynkiem.

  3. Portfel Domowy (Łukasz) says:

    @Jakub – co wcale nie przeszkadza w dażeniach :)

    @Mariusz – przyjemna piosenka, interpretacja inna, ale temat przewodni ten sam. I zdecydowanie wol to drugie ;)

  4. Hej, a to nie jest przypadkiem opowiadanie z 4ro tygodniowego tygodnia pracy Ferrisa? Możliwe, że on także wykorzystał je za zgodą “Budgets are sexy”, ale… przypuszczam, że było odwrotnie.
    Zachęcam do przeczytania (bądź przesłuchania) pierwszych 30% książki (dalej wieje nudą… ale to moja, dość skrócona, opinia).

  5. Portfel Domowy (Łukasz) says:

    Niestety książki jeszcze nie słuchałem – Budgets are Sexy wymieniłem dlatego, że stamtąd wziąłem opowiadanie do tłumaczenia. Samo opowiadanie jest już tak stare, że w public domain. Gdybym najpierw przeczytał książkę Ferrisa link prawdopodobnie byłby inny :).

  6. Genialne! Pozwolisz, że wydrukuję tę historyjkę i powieszę w oddzialeING? :)

  7. Portfel Domowy (Łukasz) says:

    Jasne. A czemu akurat w oddzialeING? :)

  8. Bo pewnie tam pracuje :) Mam racje Jacku?

  9. Zgadza się :) Jednak nie w Banku Śląskim a wING Usługi Finansowe.

  10. Portfel Domowy (Łukasz) says:

    Wydało się – szpieg z krainy deszczowców. :)

  11. Kto szpieg? Ja czy Jacek? :)

  12. Pewnie ja :P Że niby jakąś dywersję przeprowadzam jako przedstawiciel potęgi finansowej ;) i chcę uciszyć Łukasza żeby ludzie więcej wydawali :D

  13. :) Takiego szpiega to ja mam w domu nawet. Moja żona jest agentem Generali. Jednak nie widzę nic złego w tym, że mamy ubezpieczone samochody, dom, biuro, wykupione ubezpieczenia życiowe, jakieś drobne produkty inwestycyjne… Ja się z tym czuję lepiej :) I nie uważam, by był to krok w kierunku “biedy”… wręcz przeciwnie! :)

    A odnośnie publikacji… Jak pisałem już w naszych mailach z Łukaszem wg. mnie “by wyjść z długów, niekoniecznie trzeba się “zabierać do roboty”… no chyba, że się totalnie nic nie robi, tylko patrzy jak zadłużenie rośnie :)”.

  14. Portfel Domowy (Łukasz) says:

    No to żeby było do kompletu – też mam licencję agenta ubezpieczeniowego z czasów, gdy była ona jeszcze wymagana ;)

  15. Właśnie zrobiłem pierwszy krok do spłaty części kredytów – wystawiłem aukcję z moim aparatem, który (przykro to przyznać) się marnował.

    http://www.allegro.pl/item849365119_nikon_d80_nikkor_18_105mm_vr_gratisy_okazja_bcm.html

    Jutro przed południem ukaże się na moim blogu nawet cała notka na ten temat :)

  16. Portfel Domowy (Łukasz) says:

    Ale sprzęt – To mój DMC-FZ5 wymieka :)

  17. Dzięki bogu zostanie mi w razie potrzeby Canon a620 :)

Leave a comment