Jak wyjść z długów, dlaczego początki są trudne i co powtarzać sobie codziennie rano [2]

traktor finansowy, jak wyjść z długów

Oto pierwszy z serii wpisów o wychodzeniu z długów. W trakcie, gdy będę coraz lepiej radził sobie z własnym zadłużeniem, opublikuję kolejne części opierając się na tym, co przeczytałem, przemyślałem, wymyśliłem i – oczywiście – tym, co wypróbowałem. Zapraszam do prenumerowania kanału RSS oraz odwiedzin wpisu z listą blogów o finansach osobistych. Warto.

Na samym początku, gdy spojrzałem na zestawienie swoich długów nie mogłem się nadziwić. Jak to? Na pewno jakiś złośliwy chochlik poprzestawiał cyfry w odręcznie spisanym zestawieniu. Niestety. Gdy już wiedziałem, co trzeba zrobić by wyjść na prostą i jak to wykonać, zakasałem rękawy i zabrałem się do pracy nad długiem. Od czasu do czasu życie kopało mnie w twarz z półobrotu. Z czasem działo się to coraz rzadziej, ale na początku drogi ciosy te były bardzo dotkliwe. Teraz, gdy buduję oszczędności, portfel awaryjny i powoli zaczynam inwestować, sytuacja zaczyna się klarować. Nadal zdarzają się awarie i pytania “skąd ja, do cholery, wezmę te pieniądze”, tyle że po prostu występują coraz rzadziej.

Oto pięć rzeczy, które powtarza sobie codziennie rano:

1.) Możesz wyjść z długu – na zasadzie prostej analogii można stwierdzić, że skoro każdy może wpaść w długi, to każdy może z nich wyjść. Nawet twoja babcia może sobie z tym poradzić, a skoro tak – to co, będziesz gorszy? Nie zniechęcaj się twierdzeniem “zrobię to”. Na początek wystarczy powiedzieć “mogę to zrobić”. Możesz nawet wtedy, gdy osiągniesz 50% założonego celu. Przecież to 50% do przodu w porównaniu z sytuacją wyjściową.

2.) Jesteś odpowiedzialny – to nie reklama kupiła nowy samochód i nie spot telewizyjny nabył nowy telefon. Wiem, że to boli – i tak być powinno, bo gdy raty urosną może boleć jeszcze bardziej. Jestem pewien, że chciałbyś tego uniknąć. Dlatego przyjmij, że jesteś odpowiedzialny za swój dług i możesz go spłacić. Na początek wystarczy proste stwierdzenie “mogę to zrobić”.

3.) Możesz się nauczyć – czy wiesz, o ile większą szansę na sukces ma osoba utalentowana i zupełnym przeciętniakiem? 1%. Pozostałe 99% to wytrwałe dążenie do celu. Nie musisz być Ryszardem Krauze, wystarczy, że będziesz Janem Kowalskim, który krok po kroku odmieni swoje życie. Na początku zainteresuj się swoimi finansami. Wystarczy, że na 10 prób raz uda ci się nieco zaoszczędzić lub “nie wydać” i na tym polu już jesteś 10% do przodu. Będziesz popełniał błędy, będziesz się mylił, ale będziesz też robił rzeczy dobrze. Poza tym, ile razy można się w ten sam sposób pomylić? Gdy już wiesz jak coś zrobić dobrze, wystarczy powtarzać korzystny schemat w nieskończoność.

4.) Możesz odnieść sukces – podnieś się nawet, gdy życie po raz kolejny kopnęło cię w twarz. Nie jesteś porażką życiową, dlatego że raz coś ci nie wyszło. Każdy popełnia błędy – różnica polega na tym, że osoby, które odnoszą sukces popełniają ich… dużo więcej. Błąd jest twoim przyjacielem. Poznaj go, wypytaj o to, skąd przyszedł i dlaczego cię polubił. Ucz się i zmieniaj, a prędzej czy później odniesiesz sukces…

5.) Spokojnie – na początku stawiaj sobie małe cele – 10zł miesięcznie więcej na koncie oszczędnościowym, jeden zakup mniej, porównanie produktów i zaoszczędzenie jednej złotówki. Daj sobie czas, pozwól na popełnienie błędu. Co prawda jesteś odpowiedzialny za swoje długi, ale przecież zgodnie z umową nie musisz ich wszystkich spłacić już jutro. Każdy mistrz kung fu zaczynał swoją drogę od pierwszego kroku. Z czasem i ty zostaniesz mistrzem finansowego kung fu. Pamiętaj – możesz wyjść z długu we własnym tempie.

Komentarze: 2 - dodaj swój »

  1. ania says:

    mam nadzieje ze mi sie uda

  2. Irek says:

    ha ha ha, tekst z błędem-przyjacielem jest rewelacyjny :D strasznie mi się spodobał :)

Leave a comment