Woda z kranu [10]
Dziwię się, że jeszcze kilka miesięcy temu kupowałem wodę butelkowaną. Nie dość, że droga i trzeba ją zanieść do domu, to jeszcze potem powstają odpady, które znów trzeba nosić.
Woda z kranu jest bardzo dobrej jakości, co potwierdzają okresowe badania sanepidu. Danych nie trzeba szukać dalej niż na stronie miejskich wodociągów (wyniki dla Warszawy).
Zamiast z wywieszonym ozorem pędzić do sklepu, by w uczuciu dobrze spełnionego obowiązku głowy rodziny dźwigać 10 kilogramów do domu (rodzina zużywała ok. 10l wody z baniaka tygodniowo) pijemy przefiltrowaną kranówę. Pijemy wodę, która jest bezwonna, bez koloru i ma atestowaną przez sanepid jakość.
Dla całkowitej pewności woda z kranu jest filtrowana. Dzbanek do filtrowania wraz z czteroma wkładami i przesyłką kosztował 57zł. 4 filtry starczą łącznie na 4 miesiące, tym samym roczny koszt wody wynosi 144zł (po odjęciu 9zł za dzbanek).
Tygodniowo zużywaliśmy dwa baniaki wody, 312zł rocznie. Teraz nie dość, że pijemy więcej, to roczny koszt wody pitnej jest niższy. Mniej biegania, mniej śmieci, mniej kosztów, wody nie zabraknie, a jakość jest porównywalna względnie lepsza od wody butelkowanej.
Morał: W kranie też jest woda
Komentarze: 10 - dodaj swój »
Bardzo dobry pomysł – i faktycznie oszczędność spora. My pijemy przegotowaną (Kraków), pewnie trochę drożej wychodzi, ale mimo wszystko taniej niż butelkowana. To, co w butelce, to dokładnie to samo, co w kranie – ze źródeł przecież wodę się czerpie.
Warszawska kranówka jednak śmierdzi chlorem, co mi bardzo przeszkadza.
Czy Kraków nie ma aby wody z Raby ? a nie ze źródła ? ;>
Poza tym czytałem kiedyś opinie, że lepiej wody nie filtrować, bo usuwa się minerały. Taka woda ponoć jest dobra dla pralki ale nie dla człowieka.
@ olga – polecam stronę – http://www.mpwik.krakow.pl/jakosc_wody/ , a odnosnie warszawskiej kranówki, to fakt, troche ostatnio przesadzili z chlorem, między innymi dlatego też dzbanek.
@PanBe – a o tym nie pomyślałem. Dziękuję, sprawdzę :)
Ja jak nie mam nic innego pod ręką a sklep mi “nie po drodze” piję kranówę prosto z kranu :) Tzn nalewam do szklanki :P Ale nie bawię się w filtrowanie, gotowanie, etc.
Ot, takie przyzwyczajenie. Wszyscy mówią, że to “niezdrowo” a ja tak od dzieciństwa mam i mi to nie przeszkadza – prędzej umrę/zachoruję od spalin itd :)
@Jacek – podobnie u mnie. Od dziecka piję kranówę i żyję. Ale tu chodzi raczej o czynnik psychologiczniy, niż rzeczywisty. Trudno człowieka przekonać, by podłączył się do krany, gdy przez lata móżg był maczany w wodzie butelkowanej ;)
PanBe: nie mam pojęcia, skąd Kraków bierze wodę. Ale czy to ma znaczenie, czy z Raby, czy ze źródła? Z kranu :-) Przecież właśnie o tym jest wpis, że woda to woda.
Hmm, co do wody, zastanawia mnie jeden fakt. Po przeprowadzce (z gór do Krakowa) irytuje mnie fakt, że na herbacie tworzy się kożuszek, który następnie brudzi szklankę – ciekawe czy to kwestia: krakowskiej wody/zardzewiałych, obrośniętych wszelakimi żyjątkami rur w bloku/gotowania w czajniku elektrycznym?
Możesz sobie kupić dzbanek filtrujący lub zainstalować filtr pod zlewem. Zazwyczaj woda w kranie jest wystarczająco czysta by ją pić, ale zobacz sobie na stronie wodociągów miejskich – oni mają obowiązek przeprowadzania badań odnośnie jakości wody.
Ależ owy dzbanek nic nie daje. Może filtr pod zlewem. Ale podliczając znów koszty jego montażu i utrzymania…
Wodociągi mają obowiązek badania wody – filtr montujesz, gdy jesteś w strefie, gdzie woda jest słabsza. Woda musi mieć mikroelementy, więc nie do końca wiem o co ci chodzi.