Finanse osobiste czy szaleństwo? [6]

Zakurzone laboratorium wypełniają naczynia pełne bulgoczących cieczy. Jest gorąco. Wytrawione kwasem i pokryte rdzawymi plamami blaty cudem utrzymują powierzony im ciężar. Słodki zapach gnijących skrawków ciała niedbale porozrzucanych na podłodze przyprawia o skurcze żołądka.

Pogrążasz się w oceanie smrodu fermentacji i rozkładu. Przed oczyma staje ci obraz rzezi wykonanej z chirurgiczną precyzją, prawie słyszysz świst skalpela i mlask odrywanej od ciała skóry. Głęboko pod powierzchnią szaleniec dopuszcza się eksperymentów na ludzkim ciele.

Z każdą kroplą limfy wyduszonej z własnego organizmu, kawałkiem podstępnie wyprutego ciała i krwawym cięciem, szalony alchemik zbliża się do celu. Spytasz: „A jakiż to cel?”

Kosztem krwi, potu, łez i radości krok po kroku zmieni siebie i cały swój świat. Na miejscu starego postawi inny – czy lepszy? To ryzyko niepewności, które gotów jest ponieść.

A jak ty prowadzisz finanse osobiste?

Komentarze: 6 - dodaj swój »

  1. Wojciech P. P. Zieliński mówi:

    Oj, ja to sobie opracowałem uciążliwy sposób na prowadzenie finansów (przynajmniej według moich znajomych). Stworzyłem plik w Excelu z podziałem na miesiące i dni. Wprowadzam doń wszystkie wydatki i przychody. Moja dziewczyna się śmieje, kiedy zabieram paragony w sklepach (nawet za porcję frytek za 4zł). To dlatego, by na koniec dnia nie zapomnieć czegoś wpisać.
    Dzięki mojej metodzie wiem, ile mam pieniędzy i nie muszę się martwić niekontrolowanymi wydatkami… no, z wyjątkiem randek, To są wydatki bardzo niekontrolowane :)

  2. Krzysztof Lis mówi:

    Podobnie jak przedpiśca, prowadzę taki plik. Tylko, że ja się nie rozdrabniam aż do paragonów, notuję tylko wpływy i wypływy z moich kont. Jak wypłacam z bankomatu, nie zapisuję dokładnie, na co poszły pieniądze. Analogicznie nie wpisuję dokładnie, co było kupione w markecie, gdy zapłaciłem kartą.

    Ale mam ładnie podzielone wszystkie konta, fundusze inwestycyjne, lokaty, akcje, złoto, itd., na pieniądze na wydatki bieżące, inwestycje i fundusz planowy. :)

    Staram się plik uzupełniać co sobotę, a prowadzę go już w sumie od dobrych kilku lat (choć wcześniejszy plik gdzieś zaginął bez śladu).

  3. Portfel Domowy (Łukasz) mówi:

    @Wojciech – aż tak daleko nie idę, wystarczy mi podzielone zestawienie wydatków sztywnych, kwoty na żywność i środków wolnych.

    @Krzysztof – “przedpiśca”? :D Widzę, że jeśli chodzi o organizację wpływów i rozchodów jesteś w grupie zaawansowanej. Ja tu na razie w początkujących terminuję.

  4. Krzysztof Lis mówi:

    @Łukasz: to taki neologizm z newsgrup. ;)

    Ja się chyba pod “szaleństwo” zaliczam, bo zawsze byłem skąpy i lubiłem patrzyć n swoje pieniążki — a gdzież je widać lepiej, niż na fajnym wykresie w Excelu? ;)

  5. Może to zabrzmi jak reklama ale ja po rozglądnieciu się za odpowiednim rozwiązaniem online trafiłem na Benefi.pl i polecam. Szkoda tylko, że faktycznie trzeba samemu wszystko segregować (nie w skrypcie ale w realu :) ) – jak wypłacam 600 zł z bankomatu to później łatwo o jakieś “zagubione” środki…

  6. Portfel Domowy (Łukasz) mówi:

    @Krzysztof – też lubię patrzyć na swoje pieniążki, tzn. gdy je mam :D

    @Jacek – Może za twoją namową wypróbuję. Jak na razie excel i Google docs tworzą niezły kombajn :)

Dodaj komentarz