Portfel awaryjny
Miesiąc temu popsuła nam się łóżko-kanapa. Diagnoza: Nie do naprawy. Skrzynia na pościel ze starości rozsypała się prawie w drobny mak, a stelaż zgrabnie wygiął w egipskie hieroglify. Z dnia na dzień trzeba było wydać 270zł na nowy stelaż.
Kwota niby nie duża, wystarczy jednak w miejsce stelaża wstawić lodówkę, nagłą chorobę, lub dowolne inne zdarzenie losowe znacznie bardziej obciążające portfel domowy. Rzecz, która wymaga znacznie większych nakładów finansowych.
Gdy jesteś przygotowany możesz działać, amortyzować, spać spokojnie – a gdy akurat nie ma nagłej potrzeby portfel awaryjny zasila pulę oszczędności. Tak, czy inaczej zyskasz.
Alternatywą jest wystawienie się na żywioł, bez zabezpieczenia, każdorazowo polegając na swoim sprycie i umiejętnościach organizacyjnych. Ciekawe doświadczenie, gdy jesteś sam. Natomiast w sytuacji, gdy masz rodzinę sprawa wygląda nieco inaczej. Dla trzech lub czterech osób potrzebujesz znacznie większego pola manewru, po to właśnie jest portfel awaryjny.
PS. W zakładce o finansach autora dodałem nowy wykres oznaczony hasłem portfel awaryjny. Przedstawia on wysokość środków zebranych w celu przeciwdziałania nagłym sytuacjom.